Funny Coroner
Editor´s comment: Have tried to edit the picture of this article receiving the following error message from photoshop.

Editor´s comment: Have tried to edit the picture of this article receiving the following error message from photoshop.


So, we have killed shorty…
Here you can read what shorty was about.
Why have we killed it? To make it easier for you.
E.g.: you don´t have to select the shorty category when you post a shorty.
We don´t have to update every “shorty” post with the “shorty” in the title.
So have a lot of fun here!
And wait for the new autumn “emocatalog the desperate housewife’s”.
click on more to read it in German or Polish>

Naja eigentlich geht es hier nicht um das scheiss Kino sondern nur um die Sachen die davor passieren.
Filmstart 20 Uhr.
Gehst mal Ticket kaufen läufst ins Kino damit nicht zu spät kommst und dann fangt es an…. Ja die scheiss Werbungen davor, und zwar jede Menge davon.
Sitzt im Kino und es vergeht die zeit und die fucking Werbungen laufen weiterhin und weiterhin – da denkst dich “hmmm, man könnte noch ruhig eine rauchen gehen…”
Komisch sobald die Werbungen starten fressen schon die Leute Ihre Popcorns und saufen Cola und zum Filmbeginn, wenn die Werbungen nach 30 Minuten vorbei sind, laufen sie alle aufs WC und versperren die Sicht beim vorbeigehen.
Ist das nicht crank?
To nie ta myszka co myślisz…hehe
Zajebista opcja u nas w robocie.
Jakieś parę miechów temu wpadli u nas w firmie na zajebisty pomysł typu, że każdy może siedzieć na każdego miejscu i jak zwykle nie przewidzieli skutków tej swojej chujowo pojebanej decyzji…
Przy okazji wzięli przenieśli wszystkie profile użytkowników na serwery.
I jak można było przewidzieć wszystko działa w chuj wolno i ciągle jest jakiś problem ale to nie o tym będę pisał.
Ten post piszę z tego powodu, że przez te siedzenie na rożnych miejscach nie mając własnego miejsca i komputera to wszystko stało się zajebiście nie higieniczne.
Ostatnio jak byłem w robocie to się wydarzyła dziwno/śmieszna rzecz.
Nasza firma jest połączona z budynkiem mieszkalnym. A wygląda to tak: wyobraźcie sobie kąt prosty, jedno ramię to nasza firma a drógie ramię to ten budynek mieszkalny. W miejscu gdzie się one łączą ze sobą, są na tej samej wysokości balkony. Jeden nasz żeby wyjść sobie na fajkę a drógi sąsiadów gdzie się rozgrywa cała akcja.
Więc była to sobota i wyszliśmy sobie na fajkę, bo nadszedł właśnie czas przerwy i stoimy tak, palimy, pijemy kawę i gadamy a tu nagle słychać uhh ahh uhh ahh au uuuuu-uuuuu i tak przez jakieś 10 minut.
My na siebie, potem na sąsiadów a tam mieli otwarte okno i się rżnęli ostro…

Ja pierdole, to było w moje urodziny jakiś czas temu. Wracałem z weekendu do domu dostając w prezencie 100 Euro. Więc sobie tak popierdalam po mieście i w pewnym momencie staję na światłach i stoję….
Zielone a ja na gaz i do przodu patrze kurwa w lusterko a za mną policja na światłach. Wiec kurwa jadę dalej… Ale oni się nie chcą odczepić więc staję.
Podchodzi do mnie i chce to co zawsze, więc mu daje dokumenty. Wychodzę z auta a on do mnie, że myślał, że mu chciałem spierdolić i obserwował mnie już na poprzednich światłach. Ja do niego mowię, że go nie widziałem i nie dawał specjalnych znaków oprócz tych niebieskich świateł ;-)
Więc se pogadaliśmy i mi dojebał 40 Euro za przekroczenie prędkości i 60 euro za przyciemnione szyby. haha
Kurwa i taki miałem pożytek z tych urodzinowych 100 Euro…
hehe

Zajebiste…
To jest historyjka która się nadaje prosto do “Funny Coroner´a”…
Kumpel mi mówił, że jakiś czas temu był z kumplami w fajnym barze na piwie. Było ich chyba z sześciu i przy nich był jeszcze taki ziomek co miał straszną gadaną i pierdolił co mu ślina na język przyniesie nie patrząc się co na to powiedzą inni.
Więc weszli do takiego fajnego lokalu gdzie było dużo dup, zamówili se po piwie i zaczęli gadać. Tak sobie gadali i gadali i zabawa była przednia. Więc im więcej pili tym bardziej byli rozgadani i rozbawieni, a ten gościu co tak czy inaczej strasznie nawijał był po prostu nie do powstrzymania. I gadają i gadają a on w pewnym momencie na cały głos z całej pary, patrząc się na siedzącą parę stolików dalej w miniówce dziewczynę, patrząc się na nią krzyczy: “O ja pierdole! ale ty masz bobra miedzy nogami! Heheh, nagle cisza, wszyscy w śmiech a ta dziewczyna z bobrem między nogami wybiegła z czerwoną twarzą na zewnątrz.
Mówiąc “bóbr” miał on oczywiście na myśli nie ogoloną szparę, bez majtek w miniówce, z rozkraczonymi nogami…
HA!

Jak mnie wkurwiają jebani ludzie co piszą do mnie do działu technicznego w robocie, że kurwa dostają spam i co to ma znaczyć….
Jak to kurwa co to ma znaczyć? Zarejestrowałeś się bałwanie na jakiejś porno stronie albo kurwa w 100 serwisach swoim adresem mailowym i się kurwa teraz dziwisz? To jakbyś podjechał kabrioletem z otwartym dachem, zostawił klucz w stacyjce i poszedł sobie na spacer a potem byś się kurwa wielce zdziwił, że brak ci radia albo kurwa jeszcze lepiej, że ktoś ci auto zapierdolił.
Więc what?
Gówno!
I co powiedzieć takiemu baranowi?
Przecież nie napisze mu tego co napisałem powyżej bo będzie zaraz wielkie halo w tej jebanej firmie i każdy będzie się rzucał co to znaczy. A opcja spam filtr dla klientów to też wielka nie wiadoma. Przecież można blokować adresy mailowe a nawet całe domeny.

Machst dein Postfach auf und findest 10Kg an Papierkram und das täglich.
Pickst “Keine Werbung” drauf bekommt es trotzdem.
Machst in der Früh die Tür auf bevor arbeiten gehst und es hängen schon Haufen Werbungen am Türgriff… WTF.
Das ist noch schlimmer wie Spam am Computer.
Muss mich jeden Tag ärgern und 3x die Woche Zeitungen in den Mülleimer im Hof austragen, als ich was Besseres nicht zu tun hätte.
Keine Werbung heißt keine Werbung und Punkt.
Das nächste Mal steck ich die Dinger dem Zusteller direkt in den Arsch rein und zeige ihn noch einmal die beiden Aufkleber auf der Tür und dem Postkasten damit er sich das ganze besser Bildlich merken kann….

Słyszałem kiedyś fajną studencką “biedną” historię. Nie biedną w sensie, że jest cienka i chujowa, tylko w stylu studentów którzy chorują na niedostatki kasy i nie mogą sobie pozwolić na podstawowe przyjemności, typu ugotowanie parówki w garnku.
Studenckie życie zapierdala szybko i nieubłaganie pociągając za sobą sznur zabawnych sytuacji i rozwiązań w chwilach kryzysowych i mogłoby wyglądać na to, że bez wyjścia.
Ale mając jakiś problem ludzie zaczynają używać w końcu swoich mózgów i myślą twórczo.
Tak samo było w przypadku dwóch studentów którzy byli bardzo głodni i mieli paczkę zimnych parówek przyniesionych co dopiero z tesko. A że nikt nie lubi wsuwać parówek na zimno to postanowili je sobie ugotować nie mając garnka do gotowania ani gazu. Ale mieli czajnik elektryczny hehe;)) W którym pili dzień w dzień o 17 herbatkę. Mieli więc dwie opcje: zjeść parówki na lodowato albo podgrzać je w czajniku.
Wybrali opcje nr. dwa – podgrzali je w czajniku i tak robili dzień w dzień, bo naprawdę dobrze smakowały tyle, ze zamiast pić herbatkę o 17 po południu jak byli do tej pory przyzwyczajeni kupowali sobie sześciopak ice-t bo z czajnika po paru dniach gotowania parówek tak jebało mięsem, ze strach było go otworzyć…