Pamiętam jak jakiś czas temu pojechałem na wakacje do Grecji, zebraliśmy ludzi i urządziliśmy impre, nakupowaliśmy pełno alkoholu i było zajebiście. Jak zawsze na takiej imprezie. Gdy się skończyło picie i wszyscy byli już padnięci, zostało tylko dwóch zawodników, ja i mój kumpel. Poza nami nie zostało nawet kropelki alkoholu po za butelką tequilli. Teka była schłodzona i wyglądała bardzo apetycznie. Tequilla była srebrna więc trzeba było ją pić z cynamonem. Więc i tak postanowiliśmy zrobić. Jedyna rzecz której nam zabrakło to…. Tak dokładnie – cytryna. Więc szybko poleciałem do kumpla się zapytać gdzie można dostać w środku nocy cytryny do teki. A on do mnie, wyjżyj przez okno! Ja patrzę za okno a w oświetlonym nocą podwórku wiszą sobie na drzewach cytryny i pomarańcze!
Na chwilę zapomniałem się, że jestem w grecji… Więc zszedłem na dół, zerwałem kilka cytryn i pomarańczy i poleciałem z powrotem do domu aby zacząc tequillowy wyścig!















Es ist schon lange her wie es passiert ist.




